Okrętowy mu wieniec błyska wokół czoła.
Antoniusz barbarzyńców pod znaki swe woła.
Zwycięzca z krajów Wschodu, z Czerwonych Wybrzeży,
Z Egiptu hufce zbiera — lud Baktry z nim bieży;
Społem idzie (o hańbo!) Egipcjanka, żona.
Wraz wszyscy gnają, morza toń huczy spieniona
Od wioseł, dziobów, osęk. Suną nad głębiną;
Rzekłbyś, że to Cyklady oderwane płyną
Po morzu lub z turniami zbiegają się turnie:
Tak z mocą walą statki, piętrzące się górnie.