Przecz770 wahasz się? Czas konie kiełzać, brać rydwany.

Nie zwlekaj i lęk miecąc771, zgnieć obóz obrzydły!»

Rzekła i w niebo wzbiła się równymi skrzydły772,

Ogromny łuk pod chmurą zatoczy z ukosa.

Poznał ją młodzian, obie wzniósł dłonie w niebiosa

I tak do pierzchającej rzekł, zdumion ogromnie:

«Irydo, nieb ozdobo, któż cię z chmury do mnie

Na ziemię zesłał? Skądże nagle tak pogodna

Jasność? O, widzę, niebo rozchyla się do dna,

Krążące błyszczą gwiazdy tam. Śpieszę w zapale,