Albowiem On mię wyrwał z sidła łowiących i obronił mię od przykrego słowa, zwierzchności prawu niepodległy.

Ale mię okrył siłą ramienia Swego i chciał, aby pod skrzydłami Jego mną się opiekował potomek Jakuba.

I ten, jako tarcza opatrzności Jego, opatruje mię, a ja bezpiecznie usypiając, nocnemi fantazmatami5 nie potrwożon w pierwosny6.

Nie szkodzą mi strzały lecące od południa gęsto; ani na krew chrześciańską głodne z Stambułu szaleństwo.

Uczy bowiem Pan ręce pomazańca swego na wojnę; i On sam za niego wojując, pysznego tłumi Sennacheryba.

Padło ich po lewym boku tysiąc, a dziesięć tysięcy po prawym; ale nie dosyć, dokąd oczyma swemi nie ujrzę odpłaty grzeszników.

I tak mówię: «Ty Panie jesteś nadzieją moją, a któryś jest stwórcą światła niebieskiego, Ty pogański miesiąc7 przyprowadzisz do ostatniej kwadry».

A korona polska w wspomnieniu Twojem, gdy od bisurmańskiej ma zaszczyt8 szabli, o jako słuszna9, aby Cię uznawała, Boże, mocnym obrońcą.

Przyzwoita10, chwalić Cię za to w przybytku Twoim, a w kościele prawowiernym śpiewać Ci pieśń nową.

I żebrać dalszej łaski uspokojenia do końca, abyś zatłumił potęgę pogańską i domowe niezgody.