Na miejscu sprawiedliwości nieszczerość i obłuda

Wybaw mię, Panie, boć już nie masz świętego i mało prawdy zostało między syny306 ludzkimi.

Marne rzeczy mówią każdy do bliźniego swego, przez wargi zdradliwe dwojakiem sercem mówią.

Jednem praktykują sprawy przeciwko słuszności; drugiem gdy na migi lub skinienia dają hasło, do podźwignienia307 niesprawiedliwej.

Jak na weselach oddają nowożeńcom upominki, i owszem, bardziej się tu z nimi co żywo do sądu ciśnie.

Których nie tylko sędziemu brać surowo Bóg zakazuje; ale też i wykonana przysięga wszelakim sposobem zabrania.

Podarunki czy upominki, które wywracają słowa sprawiedliwych, i najbystrzejszemu wzrokowi niespędzone bielmo na oczy przywodzą.

Więcej ważą u nich dowody z Miechowity308 albo z florenckiego Dantes309 niżeli cały kodeks i obszerne pandekty Justyniana310.

Spytajże skażonego, jeśli311 się to godzi? Na spowiednika złoży, który mu przysięgę nie według litery, z uwolnieniem sumnienia tłomaczyć kazał.

Poprawi potem, że od tego brać nie będę, który nie da, ale kto chętnie ofiaruje, gardzić się nie godzi.