Witaj Lejbuś parsiwy!

Nasz miłośnik prawdziwy!

Niech z wieciora do rana

Żyje dziecko kochana...

Ej, wej, taj, daj, dum!

Ach waj, bim, bom, bum!...

Dowlekliśmy się w ten sposób do Serocka.

Dopiero przy wysiadaniu poczułem, że mam jedną nogę skostniałą od mrozu. Długom rozcierać ją musiał, zanim wróciła mi w niej władza.

W Serocku czekał na „gości” znany dobrze pokoleniom podróżnych właściciel zajazdu z „numerami”, mąż niezłomnych przekonań, który latem i zimą, w piątek i świątek, o południu i o północy, na zapytanie: „co jest do jedzenia?” — odpowiadał twardo:

— Jest pieczeń z kapustą.