— Po wakacjach, niech pan Edzio po swoją dynię przyjdzie. Będzie wówczas o!... taka... — pokazuje, ręce szeroko rozkładając — a żółciutka jak złoto dukatowe...
Nazywa Wrońskiego „panem Edziem”, dotąd zaś mówiła mu wprost: — „Edziu”...
Chłopcy zapominają na chwilę o powadze potrzebnej „laureatom” i zaczynają biegać po ogródku, jak rozhasane na łące źrebce. Potem Kucharzewski chwyta Wrońskiego na ręce i obnosi dokoła, okrywając pocałunkami.
A pani Kucharzewska patrząc na to, uśmiecha się i łzy ociera.
...Spełniła się przepowiednia profesora Luceńskiego i życzenie księdza prefekta.
Dawid uciął Goliatowi głowę — a potem mu ją na powrót przyprawił.
IX. „Stancje”
Więcej niż połowa uczniów szkoły P-skiej198 pochodzi ze wsi. Są to synowie obywateli ziemskich, dzierżawców, oficjalistów199 i drobnej, zagonowej szlachty. Włościanie jeszcze nie odważają się posyłać dzieci do szkół — jednak już o tym niejeden przemyśliwa200.
Przybysze ze wsi na czas nauki szkolnej zamieszkują przy rodzinach mieszczańskich, czyli — jak się mówi powszechnie — „stoją na stancji”.
Stancje w P. są urządzane patriarchalnie, w sposób niewiele zapewne zmieniony od czasów jezuickich201. Wszystkie znajdują się pod ścisłą kontrolą zwierzchności szkolnej; bardziej zaludnione posiadają nadto swego „dozorcę”, wybieranego spośród uczniów najstarszych, piątoklasistów.