— Intrygantko!

— Powinnaś się pod ziemię zapaść ze wstydu!

— Wynoś się na cztery wiatry!

— Precz z moich oczu!

Tak darły się jedna przez drugą.

Biedna Rózia ciężko pokutowała teraz za fatalne działanie czarodziejskiego pierścienia i blaszanej szkandeli. Król się jej oświadczył. Nie dziw więc, że królowa omal nie pękła z zazdrości. Bulbo się w niej zakochał — był to powód dostateczny, żeby Angelika szalała z wściekłości. I co najważniejsze, zamierzał ją poślubić Lulejka — a za to przysięgła jej zemstę Gburia-Furia. Wszystkie trzy rzuciły się na biedne dziewczątko, krzycząc:

— Ściągaj natychmiast czepeczek, sukienkę, fartuszek które z łaski mojej nosiłaś dotąd na grzbiecie.

I dalejże szarpać jej biedne szatki i bić ją powtarzając:

— Jak śmiałaś zawracać głowę królowi, księciu Bulbie, Lulejce?

— Odziać tę znajdę w łachmany, w których przywlokła się na nasze nieszczęście do królewskiego parku, i wyrzucić precz z zamku! — wołała królowa.