KORIOLAN

Nie chcę już na nic mieć względu,

Niechaj wyrzekną wyrok, niech mnie skażą

Na śmierć z Tarpejskiej Skały, na wygnanie,

Na dożywotnie tułactwo, na zdarcie

Skóry czy nawet usychanie z głodu

W lochu, o jednym nędznym ziarnku dziennie,

Nie opłaciłbym jednym dobrym słowem

Ich przyzwolenia anibym za wszystkie

Dary ich łaski nie krępował dłużej