Rzym. Plac publiczny.

Wchodzi Meneniusz, Kominiusz, Sycyniusz, Brutus i inni.

MENENIUSZ

Nie, ja nie pójdę; słyszeliście sami,

Co mówił dawny wódz jego, któremu

On tak był drogi. On mnie wprawdzie kiedyś

Ojcem nazywał, ale cóż stąd? Wyście

Go wypędzili, wy idźcie do niego;

Idźcie na milę przed jego namiotem

Paść na kolana i na klęczkach pełzać,