O, choćby tylko jeden pocałunek,

Długi jak moje wygnanie, a słodki

Jak nasycenie zemsty! Na zazdrosną

Królowę niebios, pocałunek taki

Wziąłem od ciebie, luba, przy rozstaniu.

I wierne usta me w dziewiczym stanie

Zachowały go dotąd. O bogowie!

Ja tu rozprawiam, a najszlachetniejsza

Ze wszystkich matek na tej ziemi jeszcze

Nie powitana. Zniżcie się kolana!