Obu tych książąt.
do siebie Wysoko zaiste,
Bo cię uznają godnym rusztowania.
wchodzi Stanley
Bywajże, bywaj! Gdzież twój oszczep, bracie?
Lękasz się dzika, a chodzisz bezbronny?
STANLEY
Dzień dobry Waszej Czci, dzień dobry, Ketsby,
Żartujcie zdrowi, ale na krzyż pański,
Mnie się ta dwójca narad nie podoba.