Naówczas prosta jedna suplikantka,

Znękana losem, matka kilku synów,

Z pola piękności zeszła biedna wdowa,

Na samym schyłku swych dni przedjesiennych,

Lubieżne jego zniewoliła oko

I dążeń jego wyższy lot zwichnęła,

Do sromotnego wiodąc go dwużeństwa.

Z tego to łoża nieprawego idzie

Edward, przez grzeczność zwany królewiczem.

Mógłbym tu jeszcze coś więcej przytoczyć,