Splecione miały w wzajemnym objęciu

Alabastrowe niewinne ramiona.

Ich wargi były niby purpurowe

Cztery różyczki, na jednym pniu wzrosłe,

Co się w poranku swych wdzięków całują;

A na wezgłowiu ich leżała książka

Do modlitw. Widok ten — tak mówił Forrest,

Zbił mię z terminu prawie, ale szatan...» —

Tu łzy przerwały mowę nędznikowi;

A Dajton mówił dalej: «Zgładziliśmy