Dobranoc!

Połóż się, spocznij; potrzebujesz tego.

Wychodzą Pani Kapulet i Marta.

JULIA

Dobranoc! Bóg wie, kiedy się zobaczym.

Zimny dreszcz trwogi na wskroś mię przejmuje

I jakby mrozi we mnie ciepło życia.

Zawołam na nie, by mnie pokrzepiły;

Nianiu! I po cóż tu ona? Straszliwy

Ten czyn wymaga właśnie samotności.