One mnie szczypią i jak jeże kłują,

Ciskają w błoto, jak błędne ogniki

Śród nocy z drogi na manowce wiodą,

Gdy im Prospero męczyć mnie nakaże.

Za lada fraszkę wypuszcza je na mnie;

Czasem jak małpy wyszczerzają zęby,

Klapią, kąsają; czasami jak jeże

Leżą na drodze i podnoszą kolce

Właśnie, gdzie gołą stąpać muszę nogą;

Czasem mnie żmije owiją dokoła