Febrę szaleństwa każda czuła dusza,

Rozpacz do dziwnych prowadziła czynów.

Wszyscy prócz majtków skoczyli do fali

Ze statku moim ogniem płonącego.

Z włosem jak gdyby trzcina najeżonym

Pierwszy się rzucił syn króla, Ferdynand;

«Piekło — zawołał — próżne jest na teraz,

A wszystkie diabły zbiegły na nasz okręt».

PROSPERO

Kochany duchu, czy brzeg był daleki?