Dlatego postać surową przybrałem.

Ale ktokolwiek jesteście, panowie,

Co w tej dalekiej, niedostępnej puszczy,

W posępnym cieniu dębów starożytnych

Zapominacie, jak płyną godziny,

Jeśliście kiedy dnie piękniejsze znali

Tam, gdzie dzwon wołał ludzi do kościoła,

U dobrych ludzi siadali za stołem,

Jeśli z ócz waszych łza kiedy ściekała,

Jeśli nieobce wam jest miłosierdzie,