Że bez litości ongi dla mnie byli.

O pięć mil jeszcze statki od nas były,

Gdy nawa nasza trąciła o skałę,

A uderzenie było tak potężne,

Że maszt w pośrodku strzaskał się na dwoje.

Los, co sprowadził ten rozwód okrutny,

Zostawił razem mnie i żonie mojej

Słodkiej pociechy i łez gorzkich powód.

Jej część, niestety! niosącą na sobie

Nie mniejszą boleść, ale mniejszy ciężar,