Ich nie znalazłem, a sam, biedny, ginę.

Wchodzi Dromio z Efezu

Lecz wraca żywy akt moich urodzin.

Cóż to się stało, że tak prędko wracasz?

DROMIO Z EFEZU

Tak prędko? Raczej, że tak późno wracam.

Kapłon się pali, prosię z rożna spada,

Już na zegarze wybiła dwunasta,

Pani na twarzy mej wybiła pierwszą,

A jej gorącość stąd, że obiad stygnie,