Ni mąż nie wraca, ani nasz niewolnik,

Któremu spiesznie szukać go kazałam,

A tu od dawna druga już wybiła.

LUCJANA

Może znajomy kupiec go zaprosił

I z rynku poszli prosto do gospody:

Więc się nie gniewaj — obiadujmy same.

Mężczyzna, choć jest wolności swej panem,

Rządzić się musi okolicznościami,

Jak one każą, idzie albo wraca.