Puść go albo zginiesz!
EDGAR
Dobry panecku, idźta sobie z Panem Bogiem, a nie zastępujta drogi biednemu ludkowi. Gdybym miał od grubych słów ginąć, toćby mnie już nie stało od dwóch tygodni. Nie, nie przybliżajta się do starowiny, trzymajta się w dali, albo spróbuję, cy wasa caska twardsa od mojej pałki! Mówię bez ceregieli.
OSWALD
Precz stąd, kupo gnoju!
EDGAR
Wybiję wam wsyćkie zęby, panecku. Zbliżta się tylko, kpię ja z wasego młynka.
Biją się, Edgar powala Oswalda.
OSWALD
Zabił mnie, nędznik! Chamie, weź tę kieskę,