Szaleńca postać, psom nawet obrzydłą.

Spotkałem ojca, gdy z jego pierścieni

Właśnie co drogie wydarto kamienie,

Wiodłem go, w drodze żebrałem dla niego

I od rozpaczy go uratowałem.

Nigdy (to grzech mój) nie dałem się poznać,

Dopiero chwila temu, uzbrojony,

Niepewny skutku, choć pełny nadziei,

Kiedym go prosił o błogosławieństwo,

Całąm mu naszą opisał pielgrzymkę,