ALBANY
Przynieście tu ciała,
Żywe czy trupy. Ten straszny sąd boży
Przenika serce strachem, nie litością!
Wychodzi Szlachcic. — Wchodzi Kent.
To on. Wypadki mi nie dają czasu
Zwykłej grzeczności pozdrowić cię słowem.
KENT
Przynoszę panu memu i królowi
Wieczne dobranoc; czy tutaj go nie ma?