Niech mgły i burze zwalą się na ciebie!

Ojcowskich przekleństw niezgłębione rany

Niechaj roztoczą istność twoją całą!

Stare me oczy, jeśli jeszcze dłużej

Łzy chcecie sączyć dla takiej przyczyny,

To sam was wydrę, rzucę was o ziemię

Wilżyć tam glinę! Ha! Niech i tak będzie!

Mam jeszcze córkę, która, jestem pewny,

Dziecinną miłość w sercu zachowała,

A gdy usłyszy o twej wyrodności,