Nieujeżdżonych, dzikich, młodych źrebiąt,

Jak rżą, jak skaczą po łąkach szalone,

Posłuszne tylko krwi gorącej w żyłach;

Lecz niech przypadkiem usłyszą głos trąby

Lub jakikolwiek dźwięk uszami schwycą,

Ujrzysz, jak całe wstrzymuje się stado,

Z dzikiej źrenicy łagodność wygląda,

Słodkiej muzyki zbudzona potęgą.

Stąd to poeci mówią, że Orfeusz182

Ciągnął za sobą lasy, wody, skały,