Dobre chłopczysko, tylko żarłok straszny,

Ciężki do pracy, a we dnie śpi więcej

Niż żbik wśród boru. Nie chcę w moim ulu

Trutni hodować, chętnie go też dałem

Rozpustnikowi, któremu, daj Panie,

Niech dopomoże do przemarnowania

Sum pożyczonych. Bądź zdrowa, Jessico;

Może być bardzo, że za chwilę wrócę.

Zrób, jak mówiłem: zamknij drzwi na rygiel,

Bo strzeżonego Pan Bóg, mówią, strzeże;