Bez grzechu albo, grzeszni, nie pragnęli zwodzić!

Wchodzi Lucjo.

ŁOKIEĆ

Wkrótce będzie miał na szyi, co ty, braciszku, na brzuchu — postronek.

POMPEJ

Nadchodzi sukurs! Złożę kaucję; oto jest szlachcic, a mój dobry przyjaciel.

LUCJO

Co tu nowego, szlachetny Pompejuszu? Jak to, przy wozie Cezara? czy cię w tryumfie prowadzą? Co, czy nie ma już posągów Pigmaliona, świeżo w kobiety zmienionych, które by można nabyć, wkładając rękę do kieszeni, a wyciągając ją stuloną? Co na to odpowiesz, hę? Co mówisz o tej nucie, o tym temacie, o tej metodzie? Czy ci język w ostatnim deszczu utonął? hę? Co mówisz, brukowcze? Czy świat idzie zawsze po staremu? Dokąd droga? Czy smutna, a krótka? No, jakże dziś stoją rzeczy?

KSIĄŻĘ

Świat zawsze jednakowy! Coraz gorszy i gorszy!