Lecz przystępuję do szpetnego końca,
Choć w każdym słowie boleść jest i hańba.
Za głowę brata w zwierzęcej rozpuście
Zapragnął ciała mojego czystości.
Miłość braterska po długim wahaniu
Tryumfowała nad moim honorem.
Uległam, książę, lecz nazajutrz rano,
Kiedy chuć swoją występną nasycił,
Ponowił rozkaz śmierci mego brata.