ESKALUS

do Angela

Uważaj na jego przekładnię.

POMPEJ

Przyszła ona do nas brzemienna, bo się jej zachciało, z pańskim przeproszeniem, gotowanych śliwek. Mieliśmy podówczas dwie tylko w całym domu, a i te, w owym odległym czasie, leżały, że tak powiem, na talerzyku od wetów wartującym mniej więcej trzy grosze. Wasza dostojność widziała zapewne tego rodzaju talerzyki; nie chińska to porcelana, ale fajans niezgorszy.

ESKALUS

Do rzeczy, do rzeczy, mniejsza o talerzyk.

POMPEJ

To prawda, talerzyk niewart niucha tabaki. Wasza dostojność ma w tym zupełną rację, a więc do rzeczy. Otóż więc, jak już powiedziałem, ta pani Łokciowa, będąc, jak już powiedziałem, brzemienną, miała żywot odęty, a zachciało się jej gotowanych śliwek, a że nie mieliśmy więcej jak dwie na talerzyku, jak to już powiedziałem, bo pan Pianka, ten sam właśnie tu człowiek, zjadł resztę, jak powiedziałem, i jak powiedziałem, zapłacił za nie uczciwie, bo jak pewnie zapamiętasz, panie Pianko, nie miałem ci wydać reszty trzech groszy...

PIANKA