Że rozum na nią lekarstwa nie znajdzie.

Byle ten wyżeł wenecki dotrzymał,

Którego ogień karcić często muszę,

Nasz Michał Kassjo w moje wpadnie szpony,

Przysłużę mu się dobrze u Murzyna,

Bo i on czyha na moją szlafmycę.

Murzyn mnie będzie kochał i dziękował,

Żem z niego osła ogromnego zrobił,

Pokój mu wydarł, do szaleństwa przywiódł.

O, tu mi wszystko, choć jeszcze w mgle, pływa;