Król Stefan, król Stefan, o, pan to jak mało!

Za pludry on swoje zapłacił talara,

I to mu dwa dytki za wiele się zdało,

I nazwał też krawca swojego niezdara.

Ze strugi szlacheckiej krew Stefana płynie,

A tyś jest chudeusz zrodzony pod ścianą:

Czy nie wiesz, mój bracie, przez dumę świat ginie,

Więc przykryj twą nagość opończą zszarzaną.

Hej, wina!

KASSJO