I ja też, poruczniku.

KASSJO

Prawda, tylko, z przeproszeniem, nie przede mną; porucznik musi być zbawiony przed chorążym. Lecz dosyć tego; teraz, do służby! I odpuść nam nasze winy — panowie, nie zapominajmy służby! Nie myślcie tylko, panowie, żem pijany; to jest mój chorąży, to moja prawa, a to moja lewa ręka — nie jestem wcale pijany; mogę się niezgorzej trzymać na nogach i mówić niezgorzej.

Wszyscy

Przewybornie.

KASSJO

A więc dobrze, nie trzeba wam przeto myśleć, że jestem pijany.

Wychodzi.

MONTANO

Panowie, czas śpieszyć na odwach, czas porozstawiać warty.