Bo odwołuję się do sądu świata,

Czy dziewczę młode, piękne i szczęśliwe,

Unikające przez wstręt do małżeństwa

Hożych, bogatych młodzianów Wenecji,

Gdyby nie wpadło w czarodziejską matnię,

Chciałoby stać się szyderstwa przedmiotem,

Lecieć w czarnego potworu objęcia,

Przedmiotu trwogi, ale nie miłości?

Niech świat mnie sądzi, czy nie jest widoczne,

Żeś czarodziejskich środków na nią zażył,