Mój panie, pragnę mówić z tobą.

OTELLO

Tak, to Emilia. Zaraz! Już skonała.

Chce pewno donieść mi o śmierci Kassja.

Krzyk tam był wielki. — Żadnego już ruchu.

Już jak grób cicha. — Mamże jej otworzyć?

Rusza się znowu? Nie. Co ja mam począć?

Gdy wejdzie, mówić z moją zechce żoną.

Z mą żoną? Jaką żoną? Nie mam żony!

O ty fatalna, ty straszna godzino!