Chyba gdym w szale miłości zdradziła

Twoją ucieczkę; on pobiegł za tobą,

A ja, przez miłość, pośpieszyłam za nim,

Lecz on mnie słowem odgonił surowym,

Wzgardą, ciosami, śmiercią nawet groził.

I teraz pozwól w pokoju mi odejść,

A ja do Aten z mym wrócę szaleństwem

I mym widokiem dręczyć cię przestanę.

Pozwól mi odejść! Patrz, jak jestem prostą

I jak potulną.