Gdy milkli w środku okrągłych periodów245,

Bo im strach słowa w gardle zatrzymywał,

I nie dozwalał skończyć komplementu,

Ich mi milczenie było pozdrowieniem;

Bo w przerażeniu skromniej gorliwości

To samo czytam, co w szumnych wyrazach,

Z nazbyt śmiałego płynących języka;

Milcząca miłość i niema prostota

Najwymowniejsze dla mojej są duszy.

Wchodzi Filostrat.