Jak śmiesz, ujęty sam w miłości pęta,

Za miłość karcić biedne niebożęta?

Królu, czy oczy twe nie są rydwanem,

A łzy zwierciadłem pewnej księżnie danem?

Nie gwałcisz słowa, a mgliste sonety

Składają tylko biedne wierszoklety.

Pojąć nie mogę, jak was wstyd nie pali,

Żeście tak łatwo złapać się im dali;

Ty w jego, w twoim król źdźbło ujrzał oku,

Ja w trzech źrenicach dostrzegłem bierwiono90;