Za śmiech nam płacą, damy go im, ręczę.

Ja przed odjazdem Birona zamęczę,

Gdyby choć tydzień więzy moje nosił!

Jakżeby skomlał, łasił się i prosił,

Czekał w pokorze na słowo, spojrzenie,

Marnował dowcip na miłosne pienie,

Na moje tylko uważał skinienia,

Był ze swojego dumny poniżenia!

Zostałby, ręczę, przed tygodnia końcem

Igraszką moją, a ja jego słońcem.