Usta odrywa od ust bez litości,

Na jeden uścisk nawet nie pozwala,

Morduje śluby wprzód, nim je do życia

Westchnienie z głębin serca wyprowadzi.

My, cośmy siebie tylu westchnień kosztem

Kupili wzajem, musim się dziś sprzedać

Za jęk ubogi, ledwo dosłyszany;

Bo z rozbójnika pośpiechem czas srogi

Bogatą kradzież, sam nie wie, jak grabi,

I pożegnania, bez liczby jak gwiazdy,