Na senatorskiej ławie ich osadza,

Płaczącą14 wdowę w nowe stadło wiedzie;

Tej, którą nawet szpital trędowatych

Od drzwi by swoich odepchnął ze wstrętem,

Wdzięk i woń daje wiosennego ranka.

Przeklęty prochu, świata wszetecznico,

Ziarno niezgody między narodami,

Znajdę ci miejsce natury twej godne.

Marsz w odległości.

Co słyszę? bęben? Potężny złodzieju,