Toczcie kapłana, który piorunuje

Na grzeszne cielsko, sam nie wierząc sobie;

A nos wyjedzcie do samej nasady

Tego statysty, co dla swej prywaty

Odbieżał tropu publicznego dobra:

Z hultajów czaszek odrzyjcie kędziory;

Junak, którego oszczędziła wojna,

U was przynajmniej niech cierpieć się uczy;

Zaraźcie wszystkich! Niechaj waszą sprawą

Do dna samego źródło życia wyschnie!