Got mi dozwolił oręż w pochwę schować.

Na własne dzieci niepomny Tytusie,

Niepogrzebanym czy dozwolisz synom

Na pustych brzegach Styksu się wałęsać?

Otwórzcie groby! Niech się bracia z bracią

Milcząc pozdrowią umarłych zwyczajem.

Śpijcie w pokoju, za wasz kraj polegli!

Święty przytułku cnoty, szlachetności,

Iluż mych synów w swoim trzymasz łonie,

Których już nigdy, nigdy nie zobaczę!