Tamci się boją bogactw swych postradać,
Ci na zażartej wojny liczą łupy:
Śmierć i upadek królów to rokuje.
Strwożone wojsko za chwilę broń rzuci,
Pewne, że król nasz, Ryszard, już nie wróci.
Wychodzi.
SALISBURY
Ryszardzie, widzę z boleści łzą w oku
Twą chwałę jakby gwiazdę spadającą
Ze sklepu niebios na tę podłą ziemię!