Słać mój angielski oddech do chmur obcych

I jeść śród obcych gorzki chleb wygnania,

Gdyście na moich tuczyli się łanach,

Rąbali dęby parków mych i lasów,

Z własnych mych okien herby me zdzierali,

Skrobali moje dewizy po murach,

By ślad nie został po mnie prócz pamięci

Uczciwych ludzi i krwi w moich żyłach,

By światu moje poświadczyć szlachectwo.

Te i tysiące większych nad te zbrodni