Że kiedy oko niebios przenikliwe

Zagasłe dla nas świeci antypodom,

Bezpiecznie krążą zbójcy i złodzieje,

Pełnią w ciemnościach gwałty i morderstwa;

Ale zaledwo z głębin morza wstanie,

Ledwo zapali wschodnich sosen szczyty,

W wszystkich jaskiniach zbrodni dzień rozleje,

Wnet mordy, zdrada i obrzydłe grzechy,

Kiedy płaszcz nocy upadnie im z grzbietu,

Stoją na własny widok drżące, nagie;