W zarozumiałość i sobkostwo rośnie,

Jakby to ciało, w którym duch zamknięty,

Z niespożytego lane było spiżu;

Lecz gdy się dosyć ubawi aktorem,

Wychodzi sama i koniuszkiem szpilki

Na wskroś przekłuwa zamku tego mury,

I — bądź zdrów, królu! — Nakryjcie więc głowy,

Uroczystymi hołdu oznakami

Nie urągajcie krwi mojej i ciału;

Zwyczaje, formy, pokłony odrzućcie,