YORK

Patrz, patrz, król Ryszard sam się pokazuje

Jak gniewne słońce z ognistych bram wschodu,

Gdy chmur zazdrosnych czarne widzi kłęby,

Pragnących czystą chwałę jego zaćmić,

Poplamić szlaki jasnego pochodu.

Królewska postać jego, z jego oczu

Jak z orła źrenic blask płynie królewski.

O biada, biada, że nieszczęścia chmury

Swój cień rzucają na taki majestat!