Naszego berła nie może pochwycić

Bez profanacji, kradzieży i zdrady.

A choć myślicie, że, jak wy, lud cały

Występną duszę swą od nas odwrócił,

Żeśmy samotni, z przyjaciół odarci,

Wiedzcie, że pan mój, że Bóg wszechmogący

W swych zbiera chmurach ku mojej obronie

Klęsk mnogie pułki, co się kiedyś zwalą

Na wasze dzieci jeszcze niepoczęte,

Jeśli lenniczą śmiecie podnieść rękę,