Daj mi zwierciadło, na nim będę czytał.

Nie głębsze zmarszczki? Gdy okrutna boleść

Na twarz mą tyle wymierzyła ciosów,

Ran przecie głębszych na niej nie wyryła?

Zwodzisz mnie tylko, pochlebne zwierciadło,

Jak w pomyślności tłum moich dworaków!

Toż jest ta sama twarz, co w mym pałacu

Codziennie dziesięć karmiła tysięcy?

Toż jest ta sama twarz, która jak słońce

Ślepiła oczy śmiące na nią spojrzeć?