W kole przyjaciół zepsutych, rozpustnych,

Co nieraz w nocy po zaułkach miasta

Straż biją moją, rabują przechodniów,

A on jak dzieciuch pusty, zniewieściały

Za punkt honoru uważa popierać

Łotrów tych bandę.

PERCY

Jakie dwa dni temu

Przypadkiem, panie, spotkałem książęcia,

Przy sposobności zrobiłem mu wzmiankę